GÓRNIK RADLIN - SYGNAŁY GOTARTOWICE 6:2

W sobotnie popołudnie na naszym boisku rozegraliśmy 11 spotkanie rybnickiej A-klasy. Na nasz obiekt przyjechała ekipa Sygnałów Gotartowice.

Podopieczni trenera Adriana Koniecznego przystępowali do tego spotkania w mocno odmłodzonym składzie wspieranym w doświadczony blok defensywy. W bramce zadebiutował Krzysztof Gniadek, dla którego był to pierwszy mecz w A-klasie.

 

Mecz rozpoczął się z goła inaczej niż ten sprzed tygodnia w Dębieńsku. I jedni i druzy chcieli szybko zdobyć gola. I nie musieliśmy na niego zbyt długo czekać. Rzut wolny z okolic 20 metra. Piłkę ustawił Daniel Chyczewski. Uderzył, piłka odbiła się od poprzeczki i wpadła w okienko bramki. Po dwóch minutach powinno być już dwa a nawet trzy do zera, najpierw Marcin Gniadek trafił z bliska w bramkarza, a chwilę później ten sam zawodnik w akcji 2 na 1 oddał strzał, który wybronił bramkarz gości. Co nie udało się nam udało się przeciwnikowi. Zbyt dużo miejsca pozostawiliśmy pomocnikowi Gotartowic, Łukasz Cipcer spokojnie przyjął piłkę obrócił się z nią i fenomenalnym strzałem lewą nogą zdjął pajęczynę z okienka radlińskiej bramki. Chwilę później znów mieliśmy okazję na wyjście na prowadzenie. W 37 minucie kapitalny strzał Daniela Chyczewskiego na rzut rożny wybija bramkarz, a chwilę później z rzutu rożnego Kacper Kąkol minimalnie niecelnie. Tak więc pierwsza połowa pod hasłem jak strzelać to tylko bramki stadiony świata zakończona wynikiem 1:1.

 

Druga połowa rozpoczęła się od małej roszady. Na lewym skrzydle znalazł się Wojtek Frycz i to dzięki jego wysokiemu pressingowi udało się zmusić rywala do błędu. Obrońcy wręcz oddali piłkę Marcinowi Gniadkowi a temu nie zostało nic innego jak tylko umieścić piłkę w siatce. W piłce nożnej bywa tak, że zaraz po zdobyciu gola następuje moment dekoncentracji, euforii po zdobyciu gola. I żeby było śmieszniej przytrafiło się to naszym zawodnikom. Po raz kolejny zostawiliśmy zbyt dużo miejsca Łukaszowi Cipcerowi, który drugi raz wykorzystał szansę i zdobył wyrównującego gola. Lot piłki próbował jeszcze przeciąć Krzysztof Gniadek ale piłka przeszła mu po rękawicy i znalazła się w bramce. Po burzliwym początku kolejne minuty upływały w grze przede wszystkim w środku pola. Kilka razy zostaliśmy skontrowani ale strzały gości pewnie wyłapywał nasz bramkarz. Po dłuższej chwili uśpienia w ofensywie w końcu ruszyliśmy. Faul w polu karnym i sędzia wskazał na wapno. Do piłki podszedł Dawid Sachs i…………………. trafił w bramkarza, ławka trenerska aż kipiała ze złości. Kiedy emocje po niestrzelonym karnym nieco opadły akcję lewą stroną przeprowadził Marcin Gniadek, który wyłożył piłkę na 5 metr do piłki dopadł Arek Jordan i zdobył swojego pierwszego gola w tym sezonie. Widać było że ten gol był potrzebny jak powietrze. Po po 120 sekundach było już 4:2, tym razem Michał Jaskólski zdobywa gola po precyzyjnym strzale, piłka znalazła drogę do bramki. W 79 minucie Marcin Gniadek mógł zdobyć swoją drugą bramkę ale niestety trafił w bramkarza. W 80 minucie przy linii bocznej stał już gotowy do wejścia Wojciech Klimek. A zmienić miał Daniela Chyczewskiego. Ten jednak chciał zakończyć ten mecz mocnym akcentem. Wybrał najlepszy z możliwych i w swoim ostatnim kontakcie z piłką strzelił gola na 5:2. Zmiana o której wspomniałem przed chwilą tez nie była bez znaczenia bo wchodzący na boisko Wojciech Klimek w ostatniej akcji meczu wykorzystał błąd bramkarza, który po dośrodkowaniu wypuścił piłkę z rąk wprost na głowę Wojtka, który zdobył swojego pierwszego oficjalnego gola dla naszej drużyny. Brawo Wojtek, Brawo panowie.

 

Po meczu trzykrotne głośne EMMA WIO niosło się po Radlinie. W tym sezonie na własnym obiekcie jesteśmy w dalszym ciągu niepokonani. Za tydzień MEGA ważny mecz. Mecz z rywalem zza miedzy, sąsiadem w tabeli – POLONIĄ NIEWIADOM. Oj będzie się działo!!!!!!!!!!!!!!!!!!

15 października 2018

 © 2017 - ASPN Górnik Radlin

GÓRNIK RADLIN

MKS ŻORY

17/11/2018

NASTĘPNY

MECZ

13:00

O Klubie

Galeria

Kontakt

Zawodnicy

Treningi

Strona główna

Informacje

Sponsor Generalny

Sponsorzy

Sponsorzy