Otwarcie sezonu dla Radlina

W ciepłe słoneczne niedzielne południe zawodnicy KS GÓRNIK RADLIN udali się na wyjazdowe spotkanie pierwszej kolejki rybnickiej A-klasy do Żor. Mecz z tamtejszym MKS-em nie zgromadził zbyt licznej publiczności. Nieliczni zgromadzeni na boisku mogli zobaczyć w każdej połowie zupełnie dwa inne spotkania.

 

Początek spotkania to obustronna gra w środku pola, badanie przeciwnika. W naszym zespole nowe twarze - i te transferowe i te, które mogliśmy w zeszłym sezonie obserwować w meczach juniorskich. Po kilkunastu minutach z delikatną przewagą Radlina mogliśmy zobaczyć pierwsze akcje ofensywne naszej drużyny. Najpierw świetnej okazji nie wykorzystał Mateusz Kurzydym, a chwilę później Kuba Lubszczyk opieczętował poprzeczkę MKS-u. Nie minęło wiele czasu a zaskoczoną defensywę gospodarzy przeszyło dobre prostopadłe podanie a sam na sam z bramkarzem wyszedł Kuba Lubszczyk, który dał prowadzenie Górnikowi. MKS ruszył do ataku, efektem czego była akcja po której powinien być rzut karny dla Żor, sędzia jednak podjął decyzję że był spalony. Przed przerwą na 0:2 podwyższył Marcin Gniadek - czyli kolejny Junior, który w tym sezonie ma stanowić podstawę naszej drużyny. 

 

Po przerwie nieco nasz zespół zwolnił. Gra nieco przypominała kopaninę z boiska podwórkowego. Przez 30 minut za bardzo nie było na co patrzeć.Gdy w końcu coś ruszyło akcje naszej drużyny w polu karnym nie przepisowo zatrzymał jeden z obrońców MKSu i sędzia pokazał na wapno. Do piłki podszedł nasz kapitan Michał Jaskólski i pewnie wykorzystał jedenastkę. Pewne prowadzenie Radlina nieco uśpiła naszych zawodników. Po wznowieniu gry MKS szybko strzelił bramkę na 1:3. Od około 75 minuty na boisku zaczęły się dziać dziwne rzeczy. W gruncie rzeczy dużo sami sobie zawiniliśmy bawiąc się piłką w polu karnym często bez sensu oddając ją przeciwnikom. Pierwsza niecodzienna sytuacja miała miejsce po niewinnym strzale zza pola karnego pomocnika MKS-u. Nasz bramkarz pewnie złapał piłkę, jednak z niewyjaśnionych mi przyczyn położył ją na ziemi po czym znowu podniósł co nie umknęło uwadze sędziego. Podyktował rzut wolny pośredni, który był wykonywany 2 razy. za pierwszym razem padła bramka ale sędzia jej nie uznał, ponieważ zbyt szybko do piłki ruszył mur. W drugiej próbie mur zachował się tak samo ale zawodnicy gospodarzy nie dali rady wbić piłki do bramki. Co się odwlecze to nie uciecze mawiają znawcy piłki nożnej. kolejna akcja to kuriozum, którego nawet nie umieli zrozumieć kibice Żor. W polu karnym zderzyli się nasz bramkarz i obrońca, na to wszystko wpadł napastnik MKS po czym sędzia podyktował karnego. Mateusz Kałuża był bliski obrony jedenastki, niestety zrobiło się 2:3 a gospodarze poczuli że mogą jeszcze coś zdziałać. Poszli na całość zostawiając z tyłu jednego obrońcę, co przyczyniło się do 2 akcji sam na sam Kuby Lubszczyka. Ku nie zaskoczeniu ławki trenerskiej żadna setka nie wpadła do siatki MKSu.... Gospodarze walczyli o punkt, my szybko pozbywaliśmy się piłki i czekaliśmy na ostatni gwizdek jak na zbawienie.... Zbawienie przyszło w 93 minucie i mogliśmy odetchnąć. Z trudnego terenu wywozimy 3 punkty.

 

Podsumowując. Powinniśmy pewnie wygrać 5:0 skończyło się na nerwowym 3:2. W środę pierwszy mecz domowy. Przeciwnikiem będzie ZUCH Orzepowice, który w 1 kolejce niespodziewanie przegrał u siebie z Radziejowem 3:4. Mecz odbędzie się o bardzo nietypowej porze - START o 11:00. Kto nie wybierze Sumy Odpustowej zapraszamy na mecz!

12 sierpnia 2018

 © 2017 - ASPN Górnik Radlin

GÓRNIK RADLIN

MKS ŻORY

17/11/2018

NASTĘPNY

MECZ

13:00

O Klubie

Galeria

Kontakt

Zawodnicy

Treningi

Strona główna

Informacje

Sponsor Generalny

Sponsorzy

Sponsorzy