WICEMISTRZ 1951 cz. 11 (21.06.1951r.)
Drugie dodatkowe, czwartkowe spotkanie (brak innych terminów) odbyło się 21 czerwca 1951r.
Po kontyzjach Dybały, Segeta i Prokszy dodatkowo ze składu wypadł nasz czołowy napastnik Wiśniowski i pod znakiem zapytania był jego występ w kolejnym spotkaniu. Spotkanie nie byle jakie, bo z aktualnym liderem Pierwszej Ligi Państwowej, którym aktualnie była Legia (CWKS) Warszawa. Zespół Górnika był tuż za nią na miejscu drugim, dlatego zawody te okrzyknięto największym hitem kolejki, decydującym kto zostanie Mistrzem wiosny!
W początkowej fazie meczu obie drużyny grały chaotycznie i z wyraźnym zdenerwowaniem. Momentem przełomowym tego pojedynku była 23 minuta. Wtedy to właśnie Franke zaprzepaścił kolejną szansę zdobycia bramki, a błyskawiczna riposta wojskowych przeprowadzona lewą stroną przez Olejnika i Brajtera przyniosła im prowadzenie. To uspokoiło szeregi przyjezdnych, zniknęło zdenerwowanie i zapanował spokój. Atak Legii przystąpił do planowego natarcia na bramkę Górnika. W 27 minucie Brajter idealnie wypuszcza Górskiego, a uzyskanie drugiej bramki jest już tylko formalnością.
Z każdą chwilą goście grali lepiej, a ich obrońca Sobkowiak znalazł już receptę na grającego koniec końców w tym meczu najniebezpieczniejszego napastnika miejscowych - Wiśniowskiego. Górnicy zaskoczeni utratą dwóch bramek w tak krótkim czasie, przeszli już tylko do obrony, atakując sporadyczne i bez rozmachu w tej pierwszej części spotkania.
Ale po przerwie Górnik przystąpił z wielką ambicją do odrabienia strat, stosując długie prostopadłe podania i zaskakujące dośrodkowania. W 57 minucie Franke otrzymał podanie od Gawloka i w chwili kiedy przedzierał się na polu karnym przez obronę wojskowych został sfaulowany przez Orłowskiego. Sędzia podyktował rzut karny, który Franke zamienił na bramkę. W serca licznie zgromadzonej widowni wstąpiła nowa nadzieja.
Niestety zawodnicy Legii opanowali niebezpieczeństwo i wzmocnili zapory obronne. Wiśniewski z trudem i rzadko staczał zwycięskie boje z obroną gości. Franke był wyraźnie ospały, a na prawej stronie, gdzie Węglorz nieustannie zmieniał pozycję ze Szlegerem, sytuacja wcale nie była lepsza. W istocie rzeczy najbardziej agresywnym zawodnikiem górników był prawy pomocnik Zdrzałek, który niezmordowanie pchał swych kolegów do przodu, a w chwilach determinacji oddawał strzały na bramkę Stefaniszyna. Nie zdołał porwać swoim przykładem własnego zespołu, który wyraźnie tracił przekonanie co do zmiany wyniku. I tak też faktem stała się pierwsza porażka, tego wyjątkowego sezonu przed własną publicznością.
Górnik Radlin- Legia (CWKS) Warszawa 1:2 (0:2) widzów 12 000!
Br. 0:1 Olejnik 24', 0:2 Górski 27', 1:2 Franke 58' (karny)
Górnik Radlin: Budny- Pytlik, Bober, Zdrzałek, Grzegoszczyk, Kurzeja, Węglorz, Szleger, Franke, Bożek (Gawlok), Wiśniowski.
Legia Warszawa: Stefaniszyn- Orłowski, Sobkowiak, Serafin, Zientara, Oprych, Sąsiadek, Soporek, Brajter, Górski, Olejnik.